Marcin Mnich Photoblog
marcin mnich
26.10.12

Piorun. Piorun.

Musicie się zaręczyć z Mery – krzyknęła z totalnym brakiem zwątpienia w głosie, mimo, że widziała ich pierwszy raz w życiu. Obok stał gość w czerwonych getrach, miał domalowane wąsy i trzymał drzwi ze spojrzeniem czy wchodzicie – macie tu pierścionek, tam jest Mery, zaręczcie się z nią i zaśpiewamy razem – rzuciła nie tracąc w głosie weny. Pokój był zupełnie taki sam jak każdy pokój w tym hotelu, nawet obraz ten sam wisiał, tylko ten gość z wąsami nie był w zestawie, ale to było jeszcze trudniejsze.

marcin mnich
17.10.12

Niespodzianka

Siedziała lekko zgarbiona dotykając czubkiem pleców ściany i próbowała zdrapać z paznokcia kawałek farby. Światło było raczej już przy podłodze, na poziomie jednego buta, bo drugi czekał na założenie. Biedny przedpokój – pomyślała. Po sukcesie restauratorskim wyprostowała plecy i odpychając się głową od ściany usiadła o wiele lepiej. Jak to kurwa jest, że nie mogę sobie posiedzieć dłużej, tylko muszę gdzieś iść, bo ktoś czeka na mnie, żebym nie czekała na kogoś, by wymienić setki nikomu nie potrzebnych słów, by móc wypowiedzieć ich więcej następnym razem – powiedziała do siebie i wstała zahaczając stojak na parasolki. Świetnej jakości jest to lustro, muszę przyznać, świetny zakup, świetny zakup, świetny zakup. Gdzie jest klucz? Kurtka, podłoga, spodnie, podłoga, gdzie ja byłam? A może napisze, że mnie głowa boli? O, jest.

marcin mnich
13.10.12

Mam

Zamarznięty kurz na chodniku miał lewitować, ale jak ktoś po nim szedł, to przywierał do betonu. Przywieranie charakteryzowało się zamkniętą postacią, bardzo wysokim horyzontem i kurczową przyziemnością. Jak już raz kurz przywarł, to dopiero ciepło pozwalało mu odlecieć – ale też nie zawsze. Zamarznięty kurz nie ma nic wspólnego z ludźmi.

marcin mnich
22.09.12

Okradał się o kant życia

Lekki pył z osuwających się kamieni był równoważnią dla pisku orłów.

marcin mnich
13.09.12

Zamieszkaj w parku

Razem mieli pół metra włosów, cztery buty, dwieście deko garnka, muł na podeszwie i dwie parady w roku. Nie mieli nic do siebie, tylko godzin osiem i pół, i w deszczu przekleństwa.

marcin mnich
10.09.12

Kładka nad niczym

Już teraz jesteś pewien, już teraz na sto procent chcesz to zrobić. Już teraz masz kasę, masz czas, masz chęci, masz… albo nie.

marcin mnich
30.06.12

To znaczenia tylko, bez znaczenia

- Weszłam do tramwaju, a tam kontrol, no to wyszłam i idę jakby nigdy nic, wyszła za mną też ta nasza ta, sąsiadka, ta co mają Dżekiego, no wiesz. No i pocz… pocz… pocz…

W wiadomościach powiedzieli, że zamknęła go w wersalce i tak leżał i, że cukier i, że piłka nożna i, że ślady na telewizorze od mokrej szmatki i, że nie tak się podlewa kwiatki. A przecież chmury takie same tego lata są, jak 24 lat temu były, takie same są, cholera. A ten jeden dzień, co go nie będzie, to on jest tym dniem na który Eine czeka, ale boi się i się cieszy nawet, że boi się – jak kamieni z drewna.

marcin mnich
5.06.12

Reset

Napięcie powierzchniowe powoduje, że grudki ziemi rozmywają się i przy pomocy łopaty zmieniają się w błoto. Pod ciężarem kolejnych warstw błoto staje się coraz twardsze i wyciska z siebie resztki wody na korzyść lepszych chwil. W ten sposób pamiętasz tylko to co dobre, a to co najgorsze nie. Z jednej strony to lepiej – pomyślał i zostawił coś pod pierwszą warstwą.